PIEŃSK – Pierwszy mecz na głównej płycie stadionu

W 2023 roku minęło 16 lat, tyle właśnie czasu czekali piłkarze oraz kibice Hutnika Pieńsk na rozegranie meczu na „starej płycie” boiska. Starej już tylko z nazwy, ponieważ jak wiadomo stadion jest po przebudowie i teraz prezentuje się przepięknie.

You are currently viewing PIEŃSK – Pierwszy mecz na głównej płycie stadionu

MGKS Hutnik Pieńsk – GÓRNIK WĘGLINIEC 5 : 4

W takich właśnie okolicznościach doszło do pierwszego meczu o mistrzowskie punkty. Hutnik podejmował odwiecznego rywala Górnik Węgliniec. Jak widać po wyniku końcowym, tego meczu z pewnością zasługuje on na miano meczu szalonego. Pierwsza połowa zakończyła się wysokim prowadzeniem gospodarzy 3:0. Strzelanie na nowym obiekcie rozpoczął D. Szydlarski. Dominik w 14 min. pewnie uderzył z punktu oddalonego od bramki o 11m. W polu karnym gości faulowany był F. Stróżyński i sędzia podyktował rzut karny. Dosłownie 1 min. później Dominik podwyższył wynik na 2:0. Przez błąd obrońców gości wykorzystał sytuację sam na sam z bramkarzem, pewnie umieszczając piłkę w rogu bramki. Hutnik osiągnął znaczącą przewagę i był bliski zdobycia kolejnych goli. W 22 min. P. Wojdak strzelił w kierunku bramki z 16m, lecz piłka nieznacznie minęła słupek. W 30 min. Paweł po dośrodkowaniu z rzutu rożnego uderzył piłkę głową, ta niestety trafiła w słupek. W 35 min. bliski zdobycia swojego trzeciego gola w tym meczu był D. Szydlarski. Piłka po jego strzale z 16m trafiła w słupek, a następnie w głowę bramkarza. W 40 min. do Szydlarskiego podawał F. Kiełbowicz, podanie to było jednak zbyt mocne. Na szczęście Dominik, wywierając presję na obrońcy Górnika spowodował, że ten niefortunnie skierował ją do własnej bramki na 3:0. To końcowy wynik pierwszej części meczu. Z pewnością kibice, którzy przybyli na stadion, mogli czuć się zadowoleni. Gospodarze rozgrywali naprawdę niezłe zawody.

 

 

Druga połowa rozpoczęła się od strzału na bramkę gości przez D. Derkowskiego, który był minimalnie niecelny. W 51 min. Dawid otrzymał dobre podanie od F. Kiełbowicza i o mały włos nie strzelił gola. Górą był bramkarz, który wybił piłkę na korner. Chwilkę po tej okazji była następna. Z rzutu wolnego dośrodkowywał D. Derkowski, piłka trafiła na 7m. od bramki, a główką próbował umieścić ją w siatce F. Kiełbowicz. Zabrakło 0,5 m. Do 65 min. meczu gospodarze posiadali znaczącą przewagę. Nie znaczy to jednak, że piłkarze Górnika oddali pole gry za darmo. Próbowali ataków, ale były one nieskuteczne. Od wspomnianej 65 min. w grę hutników wdarł się duży chaos. Chyba za szybko uwierzyli, że wynik końcowy meczu może być znacznie wyższy. Jako że był to mecz derbowy, a te nacechowane są walką o każdą piłkę, to drużyna gości zaatakowała mocniej. Gol na 3:1 strzelony został w 65 min., nasz obrońca wybił piłkę zbyt krótko i skorzystał z tego napastnik Górnika, umieszczając ją w bramce. To goście byli teraz stroną atakującą, gospodarze ograniczali się do kontrataków. Jeden z nich w 82 min. został wykorzystany. Przepięknego gola strzałem z 22m zdobył wprowadzony na boisko M. Daśko. Piłka trafiła w poprzeczkę w okolicy tzw. okienka i wpadła do bramki na 4:1. Do końca meczu z doliczonym czasem 5 min. pozostało łącznie 13 min. Właśnie te ostatnie minuty były na tyle szalone, że wpadły w nich aż 4 gole. Niestety trzy z nich dla gości. Odpowiednio w 87, 90+2, 90+4. Gola dla Hutnika strzelił D. Szydlarski w 90+3. Wartym odnotowania jest również strzał D. Derkowskiego, po którym piłka trafiła w poprzeczkę po rzucie wolnym z ok. 30m. Zaraz po tej kanonadzie sędzia zawodów S. Rak odgwizdał koniec meczu.

Wygrana na inaugurację cieszy bardzo, zdobyte 3 pkt. i trzecia wygrana z rzędu zasługuje na szacunek. Z tego się należy cieszyć. Są też niestety powody do zmartwienia, które trzeba pilnie wyeliminować. Mam tu na myśli stratę aż 3 goli w ciągu 8 min. strzelonych nam, bądź co bądź, przez ostatnią w tabeli drużynę.

Fot. Mariusz Pozorski

Loading

Reklama
Reklama