Częściowa rehabilitacja PGE Turowa
31 stycznia 2010
Autor: Marek Żytomirski
Wyświetleń: 481
Popularność:








Po zaskakującej porażce w Warszawie, w sobotę Turów podejmował kolejnego outsidera Sportino Inowrocław. Tym razem nasi nie dali się zaskoczyć i odnieśli pewne zwycięstwo.
PGR Turów Zgorzelec – Sportino 95:72 (30:21, 28:15, 20:13, 17:23)
Turów: Thompson 0 (3 asysty, 3 straty), Roszyk 4, Wright 20 (7 zbiórek, 2 bloki), Witka 5 (2 bloki), Wójcik -, Gray 26 (5x3, 6 asyst), Bochno 8 (2x3), Chyliński 4 (3 zb., 2 as.), Wysocki 10 (2x3), Wallace 5 (8 zb., 2 bl.), Johnson 13 (8 zb., 2 bl.).
Sportino: Kęsicki 11, Wierzbicki 0, Żytko 0, Day 21, Robak 2, Storożyński 5, Bogavac 12, Stężewski -, Greene 2, Rosnowski 19.
Kiedy na kwadrans przed rozpoczęciem meczu hala świeciła pustkami, wszyscy zadawali sobie pytanie, czy jest to „efekt” ostatniej porażki w Warszawie. W miarę upływu czasu trybuny jednak zaczęły się zaludniać. Kibice przychodzili po zakończonym półfinale ME w piłce ręcznej, w którym Polska uległa Chorwacji. Odetchnęli działacze zgorzeleckiej drużyny, oby jednak nie było już więcej w tym sezonie powodów do niepokoju o wsparcie kibiców…
Wynik tego meczu był bardzo ważny dla nastrojów sympatyków zgorzeleckiej drużyny. Gdyby się stało, że PGE przegrywa kolejny mecz z drużyną z samego dołu tabeli, nie trudno sobie wyobrazić reakcję kibiców. Wszyscy w drużynie zdawali sobie z tego sprawę. Więc sporo było nerwów na naszej ławce – spięcie między Ronaldem Thompsonem a trenerem Andrejem Urlepem zażegnali pozostali koszykarze. Koszykówka wyzwala emocje, a dobry koszykarz to wręcz wojownik, nic więc dziwnego, że dochodzi do konfliktów. Świadczą one jednak o tym, że coś w drużynie nie gra. Już raz w tym sezonie doszło do podobnej historii, po której pożegnaliśmy trenera Obradovicia. Czy tym razem także ktoś opuści drużynę?
Sam mecz przebiegał wg typowego dla Turowa schematu. Bardzo dobra gra od samego początku meczu Michaela Wrighta – 18 punktów (100 proc. skuteczności rzutowej) w I kwarcie, daje nam komfort prowadzenia. II kwarta to agresywna gra Turowa, przy innym rozłożeniu akcentów w ataku. Skuteczna gra w ataku w wykonaniu Konrada Wysockiego i Justina Graya rozbija pomysł na obronę trenera Saszy Krutikowa. Tym bardziej, że Sportino przyjechało do Zgorzelca w mocno okrojonym składzie.
Dalsza część meczu, którego wynik do przerwy był już przesądzony, nie była tylko grą na czas. A to głównie za sprawą rewelacyjnej postawy Graya, bloków i zbiórek Brandon Wallace’a oraz widowiskowych wsadów Chrisa Johnsona. Dzięki ich akcjom, mecz do końca był interesujący.
Kolejne dobre zawody – choć nie bez chwil dekoncentracji – rozegrał Bartosz Bochno, przebywający na boisku 20 minut. Tym razem Turów zdecydowanie poprawił skuteczność rzutów za trzy punkty (9/17 – 52 proc.), zdecydowanie wygraliśmy także zbiórkę 32 do 22 lecz kolejny raz notujemy więcej strat od przeciwnika (umówmy się – przeciętnej drużyny) 14 do 12.
Komentarze (1)
traweniunia
83.8.113.*
83.8.113.*
31.01.2010, 13:40
A co z Adamem NASZYM!




